poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Przygody Jota

Opowieść I - Maszyna marzeń
(fragment scenariusza)

Ciemna uliczka. Pada drobny deszczyk. Smutne ściany kamienic zieją czarnymi oczami okien. Jot idzie chodnikiem oglądając się co trochę za siebie. Przebrany jest w szary smutny prochowiec. Na głowie ma skórzany kapelusz. Trzyma ręce w kieszeniach. Jot nie zwraca uwagi na kałuże. Idzie pewnym krokiem przed siebie. Nagle przystanął, rozejrzał się dookoła i skręcił w ciemną bramę kamienicy. Wchodzi w jakieś drzwi dalej wchodzi po drewnianych, trzeszczących schodach. Jot przystanął wreszcie przy drzwiach swojego mieszkania. Wyciągnął z kieszeni wielki pęk niesamowitych kluczy. W ciemności słychać trzask przekręcanych zamków i skrzypienie otwieranych drzwi. Jot wchodzi do pokoju, zapala światło. Pod sufitem dynda jedna żarówka rozświetlając niesamowitą scenerię pokoju właściciela. Całą ścianę zajmuje bliżej nie określona aparatura elektroniczna: jakieś stare urządzenia pomiarowe, przyrządy nie-wiadomego pochodzenia i znaczenia, stary telewizor służący jako monitor, maszyna do pisania skompilowana jako klawiatura komputera, wiązki kabli i przewodów wiszą pod sufitem. W ciszy pokoju słychać kapiącą wodę do brudnego, zawalonego naczyniami z resztkami jedzenia metalowego zlewu. Na środku pokoju stoi stół. Wolne ściany od sprzętu są brudne i z widocznym grzybem. Jot zdejmuje płaszcz i kapelusz. Wiesza ubranie na wieszaku. Podchodzi do starego telewizora. Uruchamia go, włącza jeszcze parę innych urządzeń. Siada wreszcie przy klawiaturze maszyny do pisania podłączonej kablami do innych urządzeń. Na ekranie "monitora" pojawia się przesuwający się rząd liczb. Aparatura zaczyna wydawać z siebie bliżej nie,określone dźwięki. Na tle przeciwnej ściany zaczyna pojawiać się przedziwne abstrakcyjne obrazy. Obrazy te zaczynają wchodzić do pokoju wypełniając je dokładnie, Pomieszczenie wraz z aparaturą znikają. W dziwnym abstrakcyjnym świecie Jot pozostał sam siedzący na krześle. Wstaje z krzesła i zaczyna brnąć w tą przedziwną krainę fantazji. Przed jego oczami przesuwają się przedziwne obrazy. Abstrakcyjne formy poruszają się w różnych kierunkach. Jot dostrzega nagle drewniane i podniszczone drzwi. Podchodzi do nich i otwiera je. Wchodzi do swojego pokoju. Aparatura mruczy i brzęczy. Mężczyzna siada przed "monitorem”, wklepuje kolejne funkcje do urządzenia. Na przeciwnej ścianie znów pojawiają się obrazy wypełniając cały pokój. Jot wstaje z krzesła i idzie. Przed nim roztacza się kraina, która już nie jest taka kolorowa jak poprzednia, przypomina raczej jakiś techniczno-fabryczny moloch. Na szerokich ramionach stoją monitory telewizyjne. Mężczyzna idzie oglądając się dookoła. Z monitorów przemawiają do niego jacyś ludzie. Niektórzy grożą niektórzy chwalą i klaszczą. Na niektórych monitorach widać wręcz całe tłumy ludzi. Na innych znów przesuwają się obrazy programów, filmów, Jot zaczyna biec. Dobiega do starych zniszczonych drzwi. Otwiera je i wbiega do własnego pokoju. Siada na krześle i wpatruje się w rząd liczb przesuwający się na ekranie "monitora". Patrzy krótką chwilę i decyduje się na podanie kolejnych funkcji do urządzenia. Przez krótką chwilę nic się nie dzieje. Nad stołem pojawia się poświata wychodząca ze ściany. Poświata przekształca się w metalową kulę. Kula układa się na stole. Po chwili kula zaczęła zamieniać się w nagą kobiecą postać lezącą na stole. Postać ta dość szybko przeobraża się w Jota. Jot leży na stole, otwiera oczy, siada na stole. Rozgląda się po pustym pokoju. Urządzenie nadal buczy. Jot wstaje i podchodzi powoli do okna. Otwiera okno, Deszcz nadal siąpi. Mężczyzna wygląda przez okno i widzi siebie idącego ciemną ulicą. Idzie zdecydowanym krokiem oglądając się czasami za siebie, Po czym skręca w ciemną bramę kamienicy.