środa, 27 lutego 2013
sobota, 16 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
Z pamiętnika Jota
Jak co dzień odwoziłem ją
po pacy do domu. Zatrzymaliśmy się na parkingu. Rozmawialiśmy.
Właściwie to ona mówiła a ja słuchałem. Kiedy chciała już
wysiąść, poprosiłem ją aby jeszcze chwilę została. Mam dla
niej niespodziankę. Wysiadłem z samochodu. Otworzyłem bagażnik i
wyjąłem bukiet róż. Wsiadłem do samochodu i podarowałem jej
kwiaty. Ona przyjęła kwiaty. Delikatnie pieściła pąki róż. -
Jesteś moją walentynką. - powiedziałem. Ona patrzyła na kwiaty z niekłamaną
radością. Podziękowała i nieśmiało pocałowaliśmy się. Ona
znów zaczęła mówić. A ja chyba słuchałem. Znów się
pocałowaliśmy. Ona wyszła z samochodu. Czekałem jeszcze chwilkę próbując zapamiętać smak jej ust. I ... odjechałem ... do domu.
Krzysztof Dumka (C) Maszyna Wyobraźni 2011
poniedziałek, 11 lutego 2013
Przygody Jota
Przygody Jota
(opowieść 28)
Pochmurny dzień. Ulica
wypełniona śpieszącymi gdzieś ludźmi. Pies podbiega do
latarni i podlewa ją swoim psim sposobem. Jot stoi na ulicy oparty
o murek. Pije kolejne piwo. Obserwuje psa. Ten machając
ogonem biegnie dalej. Dziewczyna ubrana dość swobodnie przechodzi
koło Jota. Jot uśmiecha się do niej ukazując swoje
paskudne żółte zęby. Dziewczyna udaje, że nie widzi Jota. Jot
wcale się tym nie przejmuje. Uśmiecha się jeszcze szerzej,
tym razem ujawniając braki w uzębieniu. Popija dalej piwo. Na
ulicę wjeżdża biała furgonetka. Jot zauważa ją. Furgonetka
podjeżdża pod sklep z artykułami RTV. Wyskakuje z niej
dwóch facetów w niebieskich ubraniach. Ze sklepu wychodzi jakiś
człowiek. Wita się z nimi. Faceci otwierają furgonetkę. Wyjmują
z niej pudełka i wnoszą do sklepu. Jot wyrzuca puszkę po
piwie do kosza. Powoli zbliża się do furgonetki udając, że
ogląda wystawy sklepowe. Faceci wychodzą ze sklepu i biorą z
samochodu kolejny sprzęt. Wnoszą go do sklepu. Jot jest już przy
sklepie RTV i udaje, że ogląda telewizory na wystawie. Faceci znów
wychodzą ze sklepu i biorą w ręce kolejne pudła. Kiedy
znikają w sklepie. Jot podejmuje decyzje, podbiega do
furgonetki, wyciąga z niej pudło i ucieka. Faceci wychodzą ze
sklepu i zauważają biegnącego Jota trzymającego w rękach
pudło.
Jot ogląda się za
siebie. Przewraca staruszkę. Faceci biegną za Jotem. Jot
przewraca się. Z ręki wylatuje mu pudło. Lecz podnosi się łapie
zdobycz i biegnie dalej. Wbiega w jakąś bramę. Biegnie po
schodach. Dobiega do okna i wyskakuje przez nie. Faceci dobiegają
bramy. Jot zdyszany znalazł się na podwórku. Rozgląda się
dookoła. Przerzuca pudło przez murek, włazi na kosze na
śmieci i ostatkiem sił przełazi przez murek. Faceci wbiegają na
podwórko. Przystają nagle i rozglądają się. Jot biegnie dalej,
ogląda się za siebie. Biegnie krętymi uliczkami, ciężko
dyszy. Nagle zauważa facetów z furgonetki. Biegną w jego
kierunku. Jot szybko zmienia kierunek ucieczki. Zauważa duże
pojemniki na śmieci. Wrzuca pudło do jednego z nich i sam pakuje
się do pojemników. Goniący nagle stracili Jota z oczu.
Przechodzą obok pojemników na śmieci. Jot siedzi cicho w pojemniku
i obserwuje ich przez małą dziurkę.
- Gdzie on się podział
- mówi jeden z nich
- Dostanie nam się przez
tę nieuwagę - mówi drugi
- To przez ciebie, zawsze
powinien zostać ktoś przy samochodzie - pierwszy macha rękoma
- To co, miałem ci nie
pomagać, tylko stać przy samochodzie i palić fajkę
- Mogliśmy pilnować
towaru na zmianę
- A kto go teraz pilnuje?
- drugi nagle łapie się za głowę
Obaj wybiegają z
podwórka. Jot siedzi w pojemniku. Stara kobieta wychodzi z
kamienicy z koszem na śmieci. Podchodzi do pojemnika, otwiera
go i wyrzuca zawartość kosza do pojemnika wprost na Jota. Ten robi
kwaśną minę i dłonią strzepuje resztki z głowy.
Jot umorusany wchodzi do
domu. Wchodzi do pokoju, który wygląda jak melina z grzybami na
ścianach i oknami bez zasłonek. Stawia pudło na stole. Zdejmuje
brudny płaszcz i rzuca na stary zniszczony tapczan. Wychodzi z
pokoju. Po chwili wraca trzymając puszkę piwa w ręku. Coś
żuje w ustach. Stawia puszkę obok pudła. Otwiera pudło i wyjmuje
z niego papiery. Wyjmuje urządzenie, zdziera z niego folię,
kładzie obok telewizora. Podłącza go do niego. Wraca do
pudełka. Szuka czy jest jeszcze coś ciekawego. Wyjmuje
pilota. Zagląda raz jeszcze. Wyjmuje z pudła płytę. Jot
uśmiecha się, podchodzi do urządzenia i wkłada płytkę.
Sam siada na starym tapczanie zabierając ze sobą puszkę piwa.
Podnosi pilota i uruchamia urządzenie. Na ekranie telewizora
pojawiają się pasy i zakłócenia. Po chwili widać na ekranie
ulicę na której, widać ludzi. Na ulicę wjeżdża biała
furgonetka. Gościu oparty o murek i pijący piwo zauważa ją.
Przestaje interesować się przechodzącą obok dziewczyną.
Wrzuca puszkę do kosza. Z furgonetki wyskakują dwaj faceci.
Jot patrzy niewzruszenie na telewizor, lecz w jego oczach pojawia
się wyraz zdziwienia. Na ekranie widać zbliżenie twarzy Jota. Jot
podskakuje na tapczanie. Jot na ekranie przygląda się telewizorom
na wystawie sklepowej. Jot w pokoju przyciska guzikami pilota aby
wyłączyć urządzenie. Jot na ekranie kradnie pudło z furgonetki i
ucieka. Jot w pokoju podbiega do urządzenia, wyłącza
wszystkie wtyczki. Lecz urządzenie i telewizor pokazują
uciekającego Jota na ekranie i dwóch goniących go
facetów w niebieskich kombinezonach. Jot w pokoju krzyknął. Kopnął
telewizor, lecz ten niewzruszenie pokazuje biegnącego przez
jakieś podwórze Jota. Jot w pokoju rozgląda się po
pomieszczeniu, podbiega do okna, otwiera je i wyskakuje. Nie jest
wysoko i Jot upada nie robiąc sobie krzywdy. Ucieka kulejąc lekko.
Po pewnym czasie do
pokoju wchodzi Jot z pudłem w rękach. Na stole zauważa takie
samo pudło lecz już rozpakowane. Nagle widzi, że telewizor
i urządzenie są włączone i na ekranie telewizora widać
wyskakującego z okna Jota. Jot stawia pudło na stole
obok rozpakowanego pudła, podnosi pilota z podłogi, podnosi na
wysokość oczu i wyłącza. Wszystko znika, cały pokój jak
po wyłączeniu telewizora. Zostaje tylko czerń i cisza.
Krzysztof Dumka (C)
Maszyna Wyobraźni 1994
poniedziałek, 28 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
Moje podwórko
Były sobie rysunki. Nie byle jakie.
Ktoś by rzekł „do-wcipne”. Noo – ale nie dosłownie. Takie to
może jeszcze nie. Ale cóż – pewnego dnia postanowiły się
ruszać. Ale zaraz, jak to ruszać? Rysunek to rysunek. Nie podlega
dyskusji. Wcześniej narysowany stoi jak wół. Te rysunki jednak
zupełnie odmienne – w przeciwieństwie do ich autora –
postanowiły się ruszać. Ale samo postanowienie nie wystarczy.
Trzeba działać. Zaczęły się drzeć do autora, który jak
wspomniałem postanowił się nie ruszać aby wzbogacić wielkość
swojej natury. No, ale autor się nie rusza tylko leży i wzbogaca
wielkość swojej natury. No tak – pewnie autor o czymś myśli –
dywagują. Zapewne na pewno o następnym zupełnie nieruchomym nowym
rysunku. Autor jednak otworzył oczy. Coś jakby usłyszał. Tak to
było wołanie. Nie na puszczy. Wołanie o wolność? Nie, to chodzi
o coś innego. Autor podrapał się po głowie. Wiem co zrobię!
Krzyknął autor. Rysunki potrzebują świeżego powietrza! Muszą
iść na podwórko. Rysunki spojrzały na siebie ze zdziwienia. Autor
już chyba wzbogacił wielkość swojej natury, bo wstał z kanapy.
Szło mu to dość ociężale ale dosięgnął jakoś okna. Wielkość
jego natury może przeszkadzać w czynnościach dość prozaicznych.
Otworzył okno i … nie spodziewał się autor, że powstanie
przeciąg. Wszystkie rysunki wykorzystały moment i wyleciały przez
otwarte okno. Pech chciał, że rysunki wleciały do innego otwartego
okna. Spadły na stół pewnego pacykarza. Rysunki czas jakiś leżały
i leżały na stole. Wreszcie pojawił się pacykarz. Spojrzał na
stół i widzi rysunki. Hm – nie przypominam sobie abym coś
takiego narysował, zwłaszcza, że są do-wcipne. Rzekł pacykarz.
Jak dla mnie to jakieś taki mało ruchome te rysunki. I wtem padł
na pomysł. Wyciągnął z szafy stary niedokończony film.
Rozciągnął go na ziemi, wziął tubę z klejem i po przyklejał
wszystkie rysunki, które leżały wcześniej na stole. Założył
tak sklejony film na projektor i puścił na ekran. Rysunki były
zachwycone. Mogły się ruszać. Gdy film się skończył, rysunki
zdjęły film z projektora i poszły przez podwórko do swojego
autora. Autor, gdy zobaczył film z ruszającymi się rysunkami
natychmiast go puścił. Film stał się wolny a rysunki zachwycone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
„W poszukiwaniu granic” – Maszyna Wyobraźni - Krzysztof Dumka "In Search of Borders" - This is what I made my animated film a lo...
-
Przedstawiam kolejny mój teledysk „Kraina Zielonego Słońca” Utwór zrealizowany w 2021 roku i pochodzi z płyty „Ulotność” Krzysztof Dumka –...
-
Amanita Muscaria – czyli Muchomor Czerwony Do realizacji tego utworu natchnęła mnie pewna reakcja tego grzyba. Powszechnie wiadomo, że to g...



